Kosogłos RPG
Witamy w Panem, państwie powstałym na ruinach Ameryki Północnej. Chcesz poznać jego tajemnice?
Czekamy na Ciebie.

Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dziedziniec

Pisanie  Marvel Abernathy on Pią Kwi 01, 2011 6:59 pm

***
avatar
Marvel Abernathy
Admin

Liczba postów : 206
Join date : 11/03/2011
Skąd : Dystrykt dwunasty

Zobacz profil autora http://kosoglos.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Annanisse Mellark on Nie Kwi 03, 2011 3:55 pm

Zjawiłam się na uniwersytecie, z myślą, czy zastanę tam kogoś innego. Tymczasowo przysiadłam na jednej z ławek na dziedzińcu i przyglądałam się chmurom. Miałam nadzieję, że ktoś zaraz przerwie moje dumania, chodźmy po to, by mnie zbesztać za deptanie trawnika. Rozglądam się uważnie wokoło, ale nie widzę nikogo, kto mógłby to zrobić. Poprawiam rękawy swetra i pociągam nosem. Cholerne pyłki - akurat muszę mieć na nie uczulenie... Wydmuchuję nos w chusteczkę i opieram dłonie na blacie za plecami. Zadzieram głowę do góry i upajam się słonecznym światłem.
avatar
Annanisse Mellark
Admin

Liczba postów : 41
Join date : 27/03/2011
Skąd : 12 dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Marvel Abernathy on Nie Kwi 03, 2011 7:35 pm

//Pierwszy post

Wiosna. Koniec cholernych płaszczyków, debilnych szaliczków i jebanych czapeczek. Nareszcie można zaczerpnąć świeżego powietrza i nie na wciągnąć się przy tym kilograma, brudnego śniegu, któremu akurat zechciało się spaść z nieba. Jakby nie mógł poczekać, aż wejdę do domu i zamknę drzwi na klucz. Kiedy znajdowałem się w moich przytulnych czterech ścianach mógł padać tak długo jak tylko chciał, ale nie! Śnieg musiał padać zawsze wtedy, gdy gdzieś wychodziłem! Na szczęście zima dobiegła końca, a ja mogłem rozkoszować się spacerami bez puchu włażącego w najdrobniejszą szczelinę na ludzkiej twarzy. Oczywiście wiosna miała również swoje minusy. A jednym z nich był powrót do rzeczywistości. No może nie zupełny, bo w żadnym wypadku nie zamierzałem zrezygnować z środków poprawiających mi nastrój, które jak wiadomo zaburzają nieco prawidłową pracę mózgu. No, ale po to właśnie są. Mówiąc jednak o powrocie do rzeczywistości miałem na myśli powrót na uniwerek. W sumie nie wiele to zmieniało w trybie mojego życia, gdyż nauczyciele zdążyli się już przyzwyczaić, że na zajęcia przychodziłem zwykle pijany lub kompletnie odurzony jakąś substancją. Postanowiłem jednak zachować się jak na ucznia przystało i ponarzekać na powrót do książek, no książek... i mnóstwa pięknych dam czekających na moje towarzystwo rzecz jasna.
O, choćby ta...
- Witaj Ann - rzuciłem od niechcenia i przysiadłem na murku obok.
avatar
Marvel Abernathy
Admin

Liczba postów : 206
Join date : 11/03/2011
Skąd : Dystrykt dwunasty

Zobacz profil autora http://kosoglos.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Annanisse Mellark on Nie Kwi 03, 2011 7:46 pm

Z zamyślenia wyrywa mnie czyiś głos. No, nie do końca czyiś, bo TEN głos zna chyba każdy. Marvel Abernathy - największy buntownik uniwerku... Oczywiście tego mu zazdrościłam. Ale zamiast obdarzyć go spojrzeniem pełnym niechęci uśmiecham się mimo woli. Bardzo rzadko zdarza mi się rozmawiać z jakimiś 'popularnymi' osobami. I przystojnymi. A - weź się! spieram się w duchu.
- Mhm. Marvel, da? - pytam się, niewinnie udając, że go nie znam.
Obracam się tułowiem w stronę chłopaka. Zastanawiam się, czy aby nie jest na jakimś haju, albo w innym nietypowym stanie świadomości. Kolejny raz zaskakuję siebie i zamiast zadać to pytanie pytam tylko:
- Jak tam nauka? - w moim głosie pobrzmiewa nuta ironii, gdy unoszę w górę brwi w wyczekującym geście.
avatar
Annanisse Mellark
Admin

Liczba postów : 41
Join date : 27/03/2011
Skąd : 12 dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Marvel Abernathy on Pon Kwi 04, 2011 1:46 pm

- A któż by inny? - pytam, unosząc jedną brew ku górze. Zdaję sobie rzecz jasna sprawę z tego, że Annanisse żartuje, ale przeraża mnie myśl, że po korytarzach tej szkoły mógłby chodzić ktoś, nie znający - Marvela Abernathy. Przecież nie bez przyczyny robię wokół siebie tyle szumu. Ba! Robię więcej szumu niż mój ojciec i gdyby kiedykolwiek przyszło wam do głowy mnie z nim porównać, to wiedzcie, że mogę wam później załatwić zniżkę w kapitolińskim szpitalu. No, o ile cokolwiek by z was zostało. Nie, żebym się chwalił czy coś, ale jednemu gościowi, który wykrzykiwał na imprezie 'Haymitch wypił by dwa razy tyle co ty', prawie, że trzeba było amputować nos. Tylko nie myślcie sobie, że lubuję się w znęcaniu nad innymi. Zdecydowanie wolę inne rodzaje kontaktu fizycznego... A właśnie, znów zapomniałem wyjąć z kieszeni tej karteczki z numerem Maryki.
- Nauka? - powtórzyłem mechanicznie, wyrwany ze swoich myśli, ostatnio zbyt często zdarzało mi się zamyślać.
Spojrzałem na Ann. Dziewczyna niepewnie skinęła głową, a ja parsknąłem cicho.
- Nauka? - powtórzyłem ponownie, unosząć kąciki ust w łobuzerskim uśmieszku - Jesteś pewna, że kierujesz właściwe pytanie do właściwej osoby?
avatar
Marvel Abernathy
Admin

Liczba postów : 206
Join date : 11/03/2011
Skąd : Dystrykt dwunasty

Zobacz profil autora http://kosoglos.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Annanisse Mellark on Pon Kwi 04, 2011 2:29 pm

- Chyba faktycznie się pomyliłam. To... może zaznajamianie się z damską częścią uniwerku? Podejrzewam, ze doskonale.
Uśmiecham się trochę sztucznie, bo aż cała się palę do zarzucenia mu czegoś w rodzaju oskarżenia, iż jest alfonsem. Może i ma powodzenie, ale trochę odpycha mnie to jego bawienie się dziewczynami. Przygryzam wargę i przez chwilę nic nie mówię.
- Mmm... Jak to się stało, ze jesteś na KAPITOLIŃSKIM uniwersytecie? - pytam od niechcenia.
Przecież Haymitch pochodził z Dwunastki, a jako że młody Abernathy był jego synem... Zastanawiam się, jak sobie radzą beze mnie w domu. Pewnie wymienicie - wreszcie wolność. Myśląc o tym uśmiecham się delikatnie, acz gorzko.
avatar
Annanisse Mellark
Admin

Liczba postów : 41
Join date : 27/03/2011
Skąd : 12 dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Marvel Abernathy on Pon Kwi 04, 2011 5:03 pm

Niemal nie wybuchnąłem śmiechem, widząc minę Any, gdy wypowiadała te słowa. "... zaznajamianie się z damską częścią uniwerku...". Ta irytacja w jej głosie i politowanie w oczach. W takich chwilach człowiek najbardziej żałuje, że nie ma jak ich uwiecznić. Ta dziewczyna nie sądziła chyba, że uwierzę w szczerość jej śnieżnobiałego uśmiechu.
- Owszem. Wyśmienicie. - odpowiedziałem jeszcze szerszym uśmiechem niż dotychczas. Niech wie, że ja również mogę się pochwalić blaskiem mych idealnie prostych i białych zębów. No, dobra, bo zaczyna się z tego wszystkiego robić reklama Colgate, albo jakiejś innej pasty... Zamykam usta, po czym mierzwię ręką włosy i nagle mnie olśniewa...
- Tak się zastanawiam, czy w tym pytaniu był jakiś haczyk? - wtrącam się w pół zdania, gdy Ana zaczyna formułować kolejne pytanie. Coś o uniwersytecie kapitolińskim... no, ale nie ważne, ono musi poczekać. Zastanawia mnie bardziej to, czy jedynie sarkastyczny uśmiech Ann był owym haczykiem. Dziewczyna zwleka z odpowiedzią, co z kolei ja - niecierpliwy człowiek - uznaję za niezrozumienie pytania.
- Pytałem tylko, czy w twoim głosie nie pojawiła się przypadkiem nutka zazdrości? - tłumaczę, znów się uśmiechając i spoglądając na nią z ukosa.

_________________


Marvel Abernathy, jedyny i niedoceniony, Haymitchowy syn,
co od wieków z butlą wódki, na imprezach wiedzie prym ;3




Karta postaci | relacje | "motylem jestem, aaa.."
avatar
Marvel Abernathy
Admin

Liczba postów : 206
Join date : 11/03/2011
Skąd : Dystrykt dwunasty

Zobacz profil autora http://kosoglos.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Annanisse Mellark on Pon Kwi 04, 2011 6:08 pm

Jestem tak zaskoczona pytaniem, że przez moment nie wiem jak zareagować.
- Hmm... niech pomyślę. W powszechnej opinii uchodzisz - podkreślenie 'powszechnej opinii' - za przystojnego chłopaka. ale czy jestem zazdrosna? Bez urazy, ale dziewczyny które wpadły w Twoje szpony zbyt inteligentne raczej nie mogą być.
Mam na myśli dziewczyny, które mimo, że wiedzą jaki jest Abernathy, to i tak są przekonane, że są tymi jedynymi.
- A jeżeli masz na myśli również to, czy marzę o byciu żałosną, zakochana nastolatką, to niech się zastanowię... O! Już wiem. Podziękuję temu pomysłowi.
Teraz już nie kryję złości. Tym bardziej, ze wiem iż w pewnym stopniu kłamię. Nie chciałabym być w nim zakochana, ale notabene kusi myśl o tym, jak choć przez chwilę tamte laski muszą się czuć. No i w Marv'ie też jest coś pociągającego i uroczego. Tym bardziej teraz.

_________________

Annanisse Drulliyah Prue Mellark
Pierwszoroczna ♥ 12 dystrykt ♥ 16 lat (10 kwietnia)



Relatioships ♥️ Informations (KP)
''As for me, I noticed one thing
That when one is between the crazy,
Also becomes mad, and what's more,
There is a certain charm in the follies.''
avatar
Annanisse Mellark
Admin

Liczba postów : 41
Join date : 27/03/2011
Skąd : 12 dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Marvel Abernathy on Pią Kwi 08, 2011 5:03 pm

I ponownie nie wytrzymuję napięcia, z całych sił próbuję powstrzymać szaleńcze, wręcz psychiczne ataki śmiechu, które mogły by nadszarpnąć nieco mą nieskazitelną reputację. Kto by pomyślał, że nasza rozmowa potoczy się w tym kierunku. No nikt. A przynajmniej nie ja. A ja przecież nie jestem nikim. Jestem Marvel Abernathy, tak ten Marvel Abernathy, który został właśnie skomplementowany przez kolejną, nieświadomą tego młodą damę. Naprawdę jak ja to robię... szczerze? Nie mam pojęcia, to chyba naturalny talent.
- Ana,... Ana, ...Ana - kręcę głową, nie zapominając oczywiście o irytującym mą koleżankę uśmieszku i po chwili przybieram na pozór poważny ton - Pytając o zazdrość miałem na myśli twoje powodzenie u młodych dżentelmenów w twoim wieku, ale skoro tak stawiasz sprawę...
Umyślnie przeciągam nieco ostatnią literę. Nie muszę długo czekać na reakcje.
Obserwuję jak pewne siebie oczy Annanisse, zastygają w przerażeniu, a usta już szykują się do desperackiego zaprzeczenia moim słowom. Niestety, trochę za późno na ich cofnięcie.
Uśmiecham się niewinnie, sygnalizując tym samym oczekiwanie na jej w miarę przekonywującą obronę. Milczę. Nie zamierzam jej przeszkadzać. Bądź co bądź mówią, że jestem dżentelmenem.

_________________


Marvel Abernathy, jedyny i niedoceniony, Haymitchowy syn,
co od wieków z butlą wódki, na imprezach wiedzie prym ;3




Karta postaci | relacje | "motylem jestem, aaa.."
avatar
Marvel Abernathy
Admin

Liczba postów : 206
Join date : 11/03/2011
Skąd : Dystrykt dwunasty

Zobacz profil autora http://kosoglos.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Annanisse Mellark on Pią Kwi 08, 2011 5:13 pm

Zaciskam wargi. Biorę głęboki wdech. No cóż...
- Założę się, że Haymitch powiedziałby coś, co zwaliłoby mnie z krzesła. A Ty... - jakby oceniam go wzrokiem - bynajmniej. Chociaż, trzeba Ci przyznać, że idziesz we właściwym kierunku. Dobrze, że przynajmniej mnie zaskoczyłeś.
Nie zadaję sobie trudu udawania sympatycznej. Nawet nie patrzę na chłopaka. Aż fruwam z satysfakcji, gdy widzę jak jego urażona duma ma ochotę coś rozwalić. Mnie? Niee. Nie uderzyłby dziewczyny.
- A co do mojego powodzenia, to jest całkiem mnie satysfakcjonujące. Równe.... Zeru? Wolałabym nie ryzykować znajomościami z chłopakami z uniwerku.
Mój sztuczny uśmiech znika, wraz ze słońcem, które chowa się za chmurami. Wiercę się przez chwilę, walczą z myślą, czy czasem nie wstać i nie odejść. Ale nie, nie zrobię tego. Nie dam mu tej satysfakcji.

_________________

Annanisse Drulliyah Prue Mellark
Pierwszoroczna ♥ 12 dystrykt ♥ 16 lat (10 kwietnia)



Relatioships ♥️ Informations (KP)
''As for me, I noticed one thing
That when one is between the crazy,
Also becomes mad, and what's more,
There is a certain charm in the follies.''
avatar
Annanisse Mellark
Admin

Liczba postów : 41
Join date : 27/03/2011
Skąd : 12 dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Madness Temple on Sob Kwi 09, 2011 5:03 pm

Pogoda była wręcz cudowna. Świecące słońce delikatnie grzało. Bez wahania usiadłam na trawie, otaczającej chodnik. Drobna rosa pokrywała każdą roślinę. Wewnętrzną częścią dłoni potarłam o chropowate podłoże. Uśmiechnęłam się w duchu. Przez kilkanaście lat nic nie zmieniło, oczywiście biorąc pod uwagę tylko mój charakter. Wielokrotnie jako dziecko wolałam przebywać na świeżym powietrzu, niż w budynku. Tym razem czułam zapach wiosny. Delikatnie odchyliłam głowę do tyłu, pozwalając promieniom oświetlić mi twarz. Przyjemne ciepło zawładnęło moim ciałem. Mimowolnie zadrżałam. Byłam zbyt zajęta rozkoszowaniem się naturą, żeby zauważyć, że nie jestem sama. Niepewnie spojrzałam na przechodnich. Wszyscy uczęszczali do tego uniwersytetu, ale jakoś nikomu nie zależało, aby się ze mną lepiej poznać. Może i dobrze. Już wiele razy uważano mnie za wariatkę. Wystarczyło kilka upokorzeń, żebym zrozumiała, że nie pozwolę więcej na takie traktowanie. Nie chciałam dłużej o tym myśleć. Zamknęłam oczy, poddając się wypoczynkowi. Chwila za chwilą sprawiała mi coraz więcej przyjemności. Spokój i cisza - to było to, czego potrzebowałam.

_________________

avatar
Madness Temple
Admin

Liczba postów : 39
Join date : 20/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Marvel Abernathy on Pon Kwi 11, 2011 5:07 pm

Zmrużyłem oczy i powoli rozluźniłem palce, które jeszcze przed sekundą bezlitośnie wbijały mi się w kości. Tak, Ana na prawdę mnie wkurzyła, a co więcej doskonale o tym wiedziała, ale musiała również wiedzieć, że osoba mojego pokroju nigdy nie ukazuje swych prawdziwych emocji. A raczej tych, które mogłyby świadczyć o przewadze jej rozmówcy. Wprawdzie przewaga Annanisse była nie wielka, gdyż w każdej chwili mogłem ją zagiąć nie byle jaką, a najbardziej wyszukaną ripostą, ze wszystkich ciętych ripost, które zdołałem zgromadzić w ciągu mojego dwudziestoletniego życia, ale zupełnie straciłem na to ochotę. No dobra, macie racje - to ona mnie zagięła. Dźwięk imienia mojego ojca zawsze doprowadzał mnie do tego samego stanu. Zrezygnowania i utraty weny do kolejnych docinek. Taka pięta Achillesowa, jak mówią. Przekręciłem jedynie oczami dając do zrozumienia Anie, że ta uwaga nie zrobiła na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Chyba nie sądzicie, że dałbym tak łatwo za wygraną...
- Tak się składa, ze mój jakże wspaniały ojciec z wiekiem zupełnie stracił poczucie humoru, - taa, jakby za młodu je niby posiadał - więc zawiodłabyś się licząc na 'zwalenie z krzesła'.
Tym razem nie zamierzałem przeceniać swych i tak licznych zalet, a jedynie naprawić uszkodzony w mniejszym lub większym stopniu autorytet. Przecież każdy wie, że haymitchowy sarkazm już dawno został zdeklasowany przez moją ironię.
Kątem oka ujrzałem znajomą sylwetkę. Uśmiechnąłem się pod nosem i zwróciłem spojrzenie z powrotem na Annanisse, nie zamierzałem przeszkadzać Madness w jej codziennej medytacji czy co ona tam robiła. Mniejsza z tym. Często widywałem ją w takiej sytuacji i wiedziałem, że ceniła sobie wówczas ciszę i spokój. Nie będę jej ich odbierał.

_________________


Marvel Abernathy, jedyny i niedoceniony, Haymitchowy syn,
co od wieków z butlą wódki, na imprezach wiedzie prym ;3




Karta postaci | relacje | "motylem jestem, aaa.."
avatar
Marvel Abernathy
Admin

Liczba postów : 206
Join date : 11/03/2011
Skąd : Dystrykt dwunasty

Zobacz profil autora http://kosoglos.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Adelaide O'Keeffe on Pon Kwi 11, 2011 5:09 pm

/Pierwszy post\
Już przez dłuższy czas błąkałam się po Kapitolu nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Cóż, nigdy nie byłam domatorką. Odkąd tylko zdołam sięgnąć pamięcią zawsze lubiłam się przemieszczać, podróżować, zmieniać miejsce zamieszkania. Moje życie było nieustającą ucieczkom, ale zdążyłam już do tego przywyknąć, a nawet to polubić.
Tym razem udało mi się zawędrować w okolice Uniwersytetu. Jeszcze nigdy tu nie byłam. Wszystko tu wydawało mi się dziwne i obce. Podobno miejscu szkolą tu inne dzieciaki w moim wieku. Ja sama nie byłam przekonana co do nauki w tym miejscu. Głównie dlatego, że nie ufałam mieszkańcom Kapitolu. Miałam dziwne przeczucie, które podpowiadało mi, że nie jest tu bezpiecznie. Jednakże z drugiej strony miałam identyczne odczucia co do każdej nieznanej mi lokacji, więc być może tak naprawdę myliłam się się co do Uniwersytetu.
Rozważywszy wszelkie "za" oraz "przeciw" stwierdziłam iż warto przemieścić się w głąb tejże instytucji. Po chwili zwykłej przechadzki po okolicy udało mi się dostrzec kilkoro z pozoru nieznanym mi sylwetek. W miarę przybliżania się w ich stronę zdołałam rozpoznać twarze, które wcale nie były mi obce.
Dostrzegłam Annanisse, dziewczynę która należy do grona nielicznych osób, którym rzeczywiście zdołałabym zaufać.
Obok niej stał niejaki Marvel Abernathy, chłopak którego szczerze nie cierpię. I mówię to bardzo szczerze, bowiem nikt mnie nie denerwuje tak jak on. A fakt, że często rozmyślam o tym jakie ma przepiękne oczy, oraz to, że gdy się uśmiecha moje serce zaczyna bić przyspieszonym tempem, wcale o niczym nie świadczy!
Podeszłam do nich bliżej jednocześnie wciąż zachowując pewien dystans. Nie byłam nawet pewna czy zdadzą sobie sprawę z mojej obecności.
Przez chwilę obserwowałam zebranych na dziedzińcu (no dobra, może i gapiłam się tylko na jedną osobę, ale to wcale nie ma znaczenia), lecz stwierdziwszy, że i tak nie ma tu nic ciekawego czym można by się zająć, postanowiłam opuścić to miejsce. A gdzie się udam? Tego chyba nie wie nikt, łącznie ze mną...
/Gdzieś tam xD\
avatar
Adelaide O'Keeffe
Mod

Liczba postów : 38
Join date : 08/04/2011
Skąd : Dystrykt One

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Annanisse Mellark on Sro Kwi 20, 2011 12:16 pm

Odechciało mi się udawać poważną, szanującą się kobietę.
- Okej, masz rację. Nie znalazłam żadnej innej 'ciętej riposty' - uśmiechnęłam się z zażenowaniem. - Och, kogo ja widzę...
Kiedy mój wzrok napotkał przeszkodę jaką była Madness, moje źrenice zwęziły się niebezpiecznie. Nienawidziłam jej szczerze. Ciocia wariatka. Powoli przestałam się na nią gapić i znów zerknęłam na Marvela.
Ten katar mnie męczył. Pociągnęłam nosem i znów obciągnęłam rękawy swetra.
- Zamierzasz zostać uzdrowicielem? - spytałam, nie wpadając na żaden inny pomysł. - Bez urazy, ale nic oprócz podkradania spirytusu nie przychodzi mi do głowy jako Twój 'motyw'.
Zaśmiałam się gdy wyobraziłam sobie Marva szperającego po szafkach z prochami, spirytusem i innymi świństwami. Ale tymczasem... Wstałam i trzepałam sobie tyłek.
- Spadam. Do widzenia! - uśmiechając się szeroko odchodzę.

_________________

Annanisse Drulliyah Prue Mellark
Pierwszoroczna ♥ 12 dystrykt ♥ 16 lat (10 kwietnia)



Relatioships ♥️ Informations (KP)
''As for me, I noticed one thing
That when one is between the crazy,
Also becomes mad, and what's more,
There is a certain charm in the follies.''
avatar
Annanisse Mellark
Admin

Liczba postów : 41
Join date : 27/03/2011
Skąd : 12 dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Madness Temple on Sob Kwi 23, 2011 7:46 am

Przeciągnęłam się i dopiero wtedy zauważyłam pogardliwy wzrok Annanisse. Nie wiem od czego się to wzięło, ale nienawidziła mnie, a tak właściwie to obie jakoś nie żywiłyśmy do siebie pozytywnych uczuć. Stała wlepiona w Marvela, jak w obrazek. Z jej oczu błyskały dziwne iskierki. Zaśmiałam się cichutko. To było, hmmm... urocze? Że ten ślepy chłopak nie wykorzystał tej przyjaznej sytuacji do własnych celów. Mellark z szerokim wyszczerzem na twarzy zaczęła kierować się w przeciwną stronę, pozostawiając swojego znajomego. Pomyślałam, że to świetny czas na przechadzkę o Uniwersytecie. Mogłam zabrać też biednego Marvela, któremu ta głupia dziewucha dała kosza. Przynajmniej tak to wyglądało. Wstałam, otrzepując się z ubrania, mieszaninę mokrej ziemi i trawy. Podeszłam bliżej. Zawahałam się. Szkoda mi było marnować śliczną pogodę na włuczenie się o budynku, ale co tam. Marv nic nie robił, nawet się nie poruszył. Zatrzymałam się na przeciwko niego.
-Hej, co u Ciebie? Idziesz ze mną?-spytałam. Wiedziałam, że pewnie nie ma ochoty na spacer. Rzadko kiedy wykonywał czynności, które donikąd nie prowadziły. To było u niego normalne.

_________________

avatar
Madness Temple
Admin

Liczba postów : 39
Join date : 20/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Marvel Abernathy on Nie Kwi 24, 2011 8:36 pm

- Oj tam, od razu spirytus! - rzuciłem niby urażony - Uważasz, że nie stać mnie na prawdziwe używki? Zamierzam zostać lekarzem z zupełnie innych pobudek. Nie,... - przerwałem jej skinieniem ręki, dobrze wiedząc co ma na myśli - nie zamierzam zostać ginekologiem. Nie potrzebny mi do Tego takowy zawód, poradzę sobie i bez niego.
Kończąc swój monolog uśmiechnąłem się jeszcze raz w sposób, który najbardziej złościł Anę i zacząłem szperać w kieszeniach w poszukiwaniu papierosów. Czy wspomniałem już, że właśnie z nimi wiązał się kolejny plus wiosny? Wreszcie nie musiałem marznąć na mrozie, gdy zapragnąłem odrobiny nikotyny. Nie macie pojęcia jak wkurwiające jest jednoczesne przestępowanie z nogi na nogę i delektowanie się cudownym, niszczycielskim dymem smagającym ludzkie płuca. Człowiek sam nie wie na co zwrócić większą uwagę. A już nie wspomnę o alkoholu! Napijesz się, rozgrzejesz i potrafisz zasnąć na ławce w parku przy dwudziestostopniowym mrozie. Tak, zdarzyło mi się. Nie raz nie dwa.
Kątem oka zobaczyłem jak Ana podnosi się z murka. Nie podniosłem jednak wzroku, zbyt zaabsorbowany poszukiwaniami upragnionej paczki. Skinąłem tylko głową i mruknąłem pod nosem:
- Tak, cześć. - chwilę później trzymałem już 'mój mały skarb' w rękach - Do zobaczenia później. - zawołałem jeszcze za oddalającą się sylwetką znajomej i ponownie skupiłem uwagę na papierosach. Dobra, teraz szukamy zapalniczki. Westchnąłem cicho, zabierając się za dalszą szperaninę. Po chwili usłyszałem znajomy głosik.
-Mam! -uniosłem zapalniczkę w triumfalnym geście, niemal dwa centymetry przed oczami nie wzruszonej tym nawet Mad - O, Pardon MADemoiselle - mruknąłem szarmancko, po czym potknąłem pod nos przyjaciółki pudełko papierosów, uprzednio wkładając jedną sztukę do swoich ust. Mad już wiedziała, że idę.

_________________


Marvel Abernathy, jedyny i niedoceniony, Haymitchowy syn,
co od wieków z butlą wódki, na imprezach wiedzie prym ;3




Karta postaci | relacje | "motylem jestem, aaa.."
avatar
Marvel Abernathy
Admin

Liczba postów : 206
Join date : 11/03/2011
Skąd : Dystrykt dwunasty

Zobacz profil autora http://kosoglos.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Madness Temple on Pon Kwi 25, 2011 10:59 am

Powoli odsunęłam od siebie paczkę papierosów, wyjmując uprzednio jeden z nich. Obróciłam go w palcach. Zawsze sądziłam, że Marv woli mocniejsze środki, ale co tam.
-Musisz palić przed wejściem?-spojrzałam na niego z wyrzutem. Nigdy nie rozumiałam czemu nie potrafi tego rzucić. Wyglądało na to, że coś innego zależy od jego decyzji. Wyrwałam mu z ręki zapalniczkę. Chciałam sprawdzić, co w tym takiego jest, że nawet mój przyjaciel pozwolił uwięzić się nałogowi palenia. Właściwie można się było tego spodziewać. Lubił wszystko, co nie było na ogół przyjęte za "dobre". Taki typ chłopaka. Cóż poradzić? Usiadłam na murku obok, czekając na decyzję Marvela. Miał sam zadecydować, gdzie się udamy najpierw. Spojrzałam na jego twarz. Nie był rozmyślony, raczej rozkoszował się dymem, który wdychał.

_________________

avatar
Madness Temple
Admin

Liczba postów : 39
Join date : 20/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Marvel Abernathy on Wto Kwi 26, 2011 8:45 am

Powoli wypuściłem dym z ust. Tak, w tym było coś, coś takiego, czemu nie oparłby się największy twardziej. Cholerny, a zarazem cudowny nałóg.
- Czy muszę? Nie, ale nie widzę przeciwwskazań. - odpowiedziałem jak zwykle wymijająco. Madness musiała być chyba usatysfakcjonowana moją odpowiedzią, bo zwyczajnie przytaknęła i usiadła na murku, no tak czekała na moją decyzje. Ja zawsze. Zaciągnąłem się jeszcze raz, zanim zacząłem weryfikacje wszelkich możliwych do odwiedzenia miejsc. Było za wcześnie na puby i bary, więc nie pozostawało nam nic innego jak świeże powietrze.
- Chodźmy na forty! - spojrzałem z entuzjazmem w oczy Mad - Przecież lubisz forty. Polana, sterty kamieni po których można chodzić i rzeka.
W oczach dziewczyny dostrzegłem coś jakby błysk. Błysk porozumienia, jeśli można to tak nazwać. Kiedy zaczynałem Uniwersytet, nie byłem jeszcze tak popularny jak dzisiaj, ale znałem już Madness i parę innych równie interesujących osób. Pamiętam, że przynajmniej raz w tygodniu chodziliśmy na forty, oczywiście te wypady kończyły się z reguły doszczętnym upiciem i co trzeźwiejsi musieli donosić do domów tych, którzy nie byli w stanie się podnieść. Wtedy jeszcze byłem jednym z nich, ale teraz. Teraz to potrafię wypić śmiertelną dawkę i nawet jestem w stanie prowadzić samochód! Tak, ćwiczenia czynią mistrza.

/forty są w 'Okolicach miasta'

_________________


Marvel Abernathy, jedyny i niedoceniony, Haymitchowy syn,
co od wieków z butlą wódki, na imprezach wiedzie prym ;3




Karta postaci | relacje | "motylem jestem, aaa.."
avatar
Marvel Abernathy
Admin

Liczba postów : 206
Join date : 11/03/2011
Skąd : Dystrykt dwunasty

Zobacz profil autora http://kosoglos.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Madness Temple on Czw Kwi 28, 2011 3:09 pm

Powtórka z rozrywki? Zawsze gdy chodziliśmy na forty, budziłam się rano z pustką w głowie. Zbyt dużo piliśmy. Każdy o tym wiedział. Ale właściwie co nam szkodzi? Przecież mieliśmy na co popatrzeć. Malowniczy krajobraz, sprzyjające warunki pogodowe, no i oczywiście mnóstwo wolnego miejsca. Dawno nie byliśmy na porządnej imprezie. Ostatnio w Uniwersytecie panowała jakaś przerwa bezalkoholowa. Z resztą dobre towarzystwo wystarczy do udanej zabawy. Odruchowo pomyślałam o Patricu. Ostatnio często się mijaliśmy, a mieliśmy sobie wyjaśnić kilka rzeczy. Wciągnęłam do płuc dym z papierosa, którego włożyłam właśnie do ust. Nie było tak źle, jak myślałam, ale i tak nie rozumiałam czemu Marvel nie potrafi rzucić tego nałogu. W końcu czy to takie trudne? Zaciągnęłam się jeszcze raz, po czym rzuciłam resztę niedopałka na ziemię i przydeptałam go butem, zeskakując z murku. Czułam dziwne napięcie mięśni. Zdecydowanie przydałby mi się odpoczynek. Mnóstwo czasu straciłam na męczące głupoty. A teraz na imprezę! Mogliśmy iść grupką, wtedy łatwiej byśmy ją rozkręcili.
-Dobra, Marv. Znajdźmy kogoś jeszcze i chodźmy. Zorganizuj "prowiant", bo bez tego raczej się nie obejdzie-zakręciłam się wokół własnej osi.

_________________

avatar
Madness Temple
Admin

Liczba postów : 39
Join date : 20/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach