Kosogłos RPG
Witamy w Panem, państwie powstałym na ruinach Ameryki Północnej. Chcesz poznać jego tajemnice?
Czekamy na Ciebie.

Świetlica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Świetlica

Pisanie  Marvel Abernathy on Pią Kwi 01, 2011 6:56 pm

***
avatar
Marvel Abernathy
Admin

Liczba postów : 206
Join date : 11/03/2011
Skąd : Dystrykt dwunasty

Zobacz profil autora http://kosoglos.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Dustan Tempest on Sro Kwi 27, 2011 3:42 pm

Pierwszy.

Swobodnie przechadzałem się po Akademiku w poszukiwaniu osób, które mógłbym znać, aż dotarłem do świetlicy. Było to przyjemne miejsce, w części ogólnej, gdzie miło spędzało się czas. W części męskiej, czyli tam gdzie mieszkałem, nie było nikogo, do żeńskiej wolałem nie zaglądać. No cóż... to moja wrodzona nieśmiałość mi zabrania. Pech to pech. Tak się mówi przynajmniej. No dobra, bynajmniej ja tak mówię. Wiem, wiem. Namieszałem, ale to już taki szczególik.
A więc jak już tu przyszedłem to oczywiście nikogo w środku nie było. Normalnie jakby wszyscy mnie unikali. pomyślałem kwaśno i usiadłem na jednym z foteli ustawionych do siebie na przeciwko. Pomiędzy nimi stał stolik, a na stoliku wazon z trochę już zwiędłymi kwiatkami. Fotel był starty i troszkę brudny, pomimo, że w miarę nowy, nie? Uniwersytet nie jest taki stary. A może jest? Przecież nie wiadomo skąd się tu wziął i tak dalej. Ale ja tam nie wieże w bajki i legendy. Co prawda rodzice dużo mi opowiadali o Igrzyskach, które mieli nieszczęście oglądać. A moja nieżyjąca ciocia miała okazję brać w nich udział z negatywnym skutkiem. No, ale co tu dużo gadać. Było nie fajnie, a teraz jest w miarę. Można się edukować no i mogę spędzać więcej czasu z siostra. Z którą do tej pory kontakt miałem w postaci telefonu. Poznałem tu też dużo ludzi. Nigdy nie miałem tylu przyjaciół co tutaj. na przykład Ellen.Jest moją najlepsza przyjaciółką, a ja niestety się w niej zakochałem. Głupek, głupek, głupek. No i oczywiście nie mam odwagi jej tego wyznać. No, ale mądry ma zawsze pech, skro głupi ma szczęście. Ech... ale jakoś to będzie, nie? Zawsze jakoś jest.
avatar
Dustan Tempest

Liczba postów : 29
Join date : 12/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Ellen Hawthorne on Sro Kwi 27, 2011 4:30 pm

Ellen nigdzie nie mogła znaleźć sobie miejsca. Samotnie snuła się po korytarzach, unikając jakichkolwiek tłumów. A trzy osoby to już tłum, więc zdecydowała, że wybierze się do świetlicy. O tej porze większość uczniów albo jest na zajęciach, albo spędza czas w sposób ciekawszy, niż bezczynne siedzenie w świetlicy. Zajrzała do pokoju, wydawał się całkowicie pusty. Już miała wychodzić, kiedy to zauważyła, że w fotelu siedzi jakiś chłopak. Wszędzie rozpoznałaby tą blond czuprynę. Dustan. Od jakiegoś czasu miała wrażenie, że jej unika. Nie czuła się z tym najlepiej, w końcu Dus był jej przyjacielem, a te określenie, jeśli chodzi o Ell to nie byle co, wierzcie mi.
Dziewczyna mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem i zakradła się do jego fotela. Siedział tyłem, więc ni jak nie mógł jej zauważyć. Pochyliła się i zakryła mu oczy dłońmi. Każdy znający tą grę powiedział by raczej: "zgadnij kto to!", czy coś w tym stylu. Ellen natomiast, była pewna, że rozpozna jej głos.
- Unikasz mnie. - To nie było pytanie, a raczej stwierdzenie. Tak czy siak, dziewczyna chciała dowiedzieć się, dlaczego tak jest. Zazwyczaj to ona uciekała do ludzi, żadnemu nie pozwalała zbliżać się na odległość mniejszą niż pięćdziesiąt metrów. W przenośni, oczywiście. Dus natomiast był jedną z niewielu osób, które wiedziały o niej dużo, nawet więcej niż by chciała. Czy jej to przeszkadzało? Czasami, bardzo.
- Nie mów mi, że to przypadek. - Dodała po chwili, doskonale wiedząc co powie. Dobrze go znała, ta odpowiedź z pewnością znalazła by się w pierwszej ósemce.
avatar
Ellen Hawthorne

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2011
Skąd : 12 Dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Patric Odair on Czw Kwi 28, 2011 2:05 pm

Przechadzałem się po Uniwersytecie niby od niechcenia, ale tak naprawdę szukałem kogoś, z kim mógłbym swobodnie porozmawiać. Byłem znużony wahaniami nastrojów Madness, która przestała zwracać jakąkolwiek uwagę na innych ludzi.. Czułem, że idę naprzód, choć wcale nie kontrolowałem ruchów. Nogi zaprowadziły mnie tutaj-do świetlicy, najlepszej, znanej mi oazy spokoju. Wtedy ją zauważyłem. Ellen Hawthorne. Ale nie tę samą z dzieciństwa, lecz dojrzałą już kobietę. Nie udawajmy idiotów, każdy rośnie. A ona z słodkiej dziewczynki przekształciła się w seksowną piękność. Na jej widok zapierało dech w piersiach. Była cudowna. Chciałem do niej podejść, jednak zabrakło mi odwagi. Co mogłem powiedzieć? Co zrobić, żeby mnie zauważyła? Tyle miłych chwil przeleciało mi przed oczyma. Czas, który spędzaliśmy razem, zawsze sprawiał, że miałem ochotę żyć dalej. Uśmiechnąłem się mimowolnie, stojąc wlepiony w Ellen. Popełniłbym największy błąd, gdybym zrezygnował z próby nawiązania z nią kontaktu. Pragnąłem tylko ją przytulić, jak za dawnych lat. Przez chwilę istnieliśmy tylko my dwoje i nikt więcej. Oczekiwałem jedynie zaakceptowania mojej obecności. Niepewnie postawiłem kilka kolejnych kroków. Tupałem i szurałem, zwalniając. Miałem nadzieję, że to Ell przybiegnie pierwsza mnie przywitać. Tak wydawało się być rozsądniej. Ale ona rozmawiała z jakimś gościem. Nie powinienem jej przeszkadzać. Zaraz, zaraz, czy ja kiedykolwiek martwiłem się o moralność? Sądzę, że nie.
avatar
Patric Odair

Liczba postów : 35
Join date : 23/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Dustan Tempest on Czw Kwi 28, 2011 3:26 pm

Siedziałem sobie spokojnie w świetlicy, jak to zawsze ja. Cicho, nie przeszkadzając nikomu, dobra dusza. Taaak. To są określenia, którymi ludzie mnie opisują. Niestety muszę się z tym zgodzić. Chociaż już mnie to nudzi. Chciałbym czasami pokazać pazura, ale... no nie umiem. Jestem jaki jestem. Dobra uczynna dusza, nikomu nie wadzi, wszystkich lubi. Bywa. Moje myśli cały czas uciekały do Ell. Chociaż chciałem się dociągnąć od myślenia o jej długich brązowych włosach, lekko opalonej skóry, pięknych brązowych oczach... wróć, wróć! Miałem o niej nie myśleć. Ech...
Nagle ktoś położył na moich oczach ręce. Pierwsza moja reakcja to wstrzymanie oddechu, ale po chwili usłyszałem ten miękki głos należący właśnie do Ellen. Myślałem, że się rozpłynę, no ale cóż...
-Ja cię nie unikam... - powiedziałem, a kiedy powiedziała, żebym tylko nie mówił o przypadku pomyślałem wyjęłaś mi to z ust. Musiałem szybko wymyślić jakąś odpowiedź. Przecież nie moglem jej powiedzieć, że unikam jej dlatego iż ją kocham i boję się do tego przyznać. To byłoby głupie. Bardzo głupie. Straciłbym ją. Znam Ell i wiem, że by uciekła i nigdy więcej bym jej nie zobaczył. A tego nie chciałem, bardzo. - Po prostu mieliśmy egzaminy i musiałem się uczyć. - powiedziałem szybko wiedząc, że trochę się plącze. Zawsze tak mam jak kłamię. Mówiłem, taki troszkę cienias ze mnie. Znaczy się... tak mam kiedy kłamię Ell i mojej siostrze. W innych wypadkach nie znajdziecie lepszego aktora.
Nagle kiedy nadal patrzyłem na Ell w tle zauważyłem jakiegoś faceta wlepiającego się w moja przyjaciółkę. Rozpoznałem w nim Patrica. Gościa znałem z widzenia. Nigdy z nim nie gadałem. Słyszałem jedynie, że miał jakieś problemy... coś w tym guście. Ale ja tam nie osądzam książki po okładce. Pomachałem do niego przyjaźnie i gestem nakazałem mu wejść. Jak już tu przyszedł, co dzięki Bogu uratowało mnie od tłumaczenia się, to może z nami pogada?
avatar
Dustan Tempest

Liczba postów : 29
Join date : 12/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Ellen Hawthorne on Czw Kwi 28, 2011 4:22 pm

Słysząc jego odpowiedź uśmiechnęła się pod nosem, kręcą głową. Ta odpowiedź również znalzła się na liście wymówek pana Tempest. Nie miała jednak zamiaru drążyć tego tematu. Wcale by się nie zdziwiła, gdyby po prostu miał dość jej towarzystwa. Nie byłby pierwszy i nie ostatni, co ona na to poradzić. Zauważyła, że Dustan sięga wzrokiem, gdzieś za jej plecami, więc odwróciła się, by sprawdzić co lub kto, przykuł jego uwagę. Jakiś wysoki, brunet o ciemnooki spojrzeniu, bardzo znajomym spojrzeniu... Trwało to tylko kilka chwil, kiedy zorientowała się, że w drzwiach świetlicy stoi Patrick Odair. Ten sam Patrick, tylko znacznie wyższy, starszy i trzeba przyznać, przystojniejszy. Na twarzy Ellen odmalowało się ogromne zaskoczenie, ale tylko na chwilę, ustępując miejscu szerokiemu uśmiechu. Jej Patrick, tutaj w Kapitolu. Zaraz, zaraz... wróć. Chyba już dawno powinna przestać nazywać go swoim. Zaraz ile to już minęło...dwa lata? Tak, niedawno minęły dwa lata, odkąd Ellen otworzyła przed kimś serce i pozwoliła wejść do środka. Nie, zaraz! Patrick Wdarł się do jej serca, że ona sama nawet nie wie kiedy to się stało. Znali się przecież od zawsze, byli przyjaciółmi, a Ellen jak na złość musiała zakochać się w swoim najlepszym przyjacielu. To chyba najgorsza opcja możliwych, bo na końcu nie ma ani miłości, ani przyjaźni.
- Patrick - Powiedziała jedynie, nie mogąc wymyślić nic bardziej sensownego. Miała ochotę pobiec i rzucić mu się na szyję, zamiast tego stała w miejscu, starając się zdusić w sobie znajome uczucie "motyli w brzuchu". O nie Ell, nie zepsujesz wszystkiego... znowu. - pomyślała. Była pewna, że jej reakcja zdradziła już wszystkie jej emocje, dlatego nie miała nic do stracenia. Po prostu podeszła do Patrick'a i przytuliła się, na moment zapominając o obecnym w pokoju Dustanie. Szybko jednak wróciła na ziemię.
- Rany, co ty tu robisz? Znaczy... co ty tu robisz? - Zapytała nie mądrze, za co zdążyła się już skarcić w duchu. Jednak, nie mogła przestać się uśmiechać.
avatar
Ellen Hawthorne

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2011
Skąd : 12 Dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Patric Odair on Sob Kwi 30, 2011 4:01 pm

Jak zawsze Ellen umiała zadać sensowne pytanie. Nie ważne. Rozpoznała mnie! Oparłem się o framugę, wkładając ręce do kieszeni. Przez chwilę nie mogłem wymyślić normalnego zdania. Zapomniałem, jak się mówi. To w ogóle możliwe? Jeśli nie, to jestem wyjątkiem od reguły albo kompletnie oczarowanym głupkiem, który przez długi czas nie zauważył, jak blisko było jego szczęście. Czy zdołałbym wyznać prawdę i przyznać, że nigdy jej nie doceniłem? Moja duma przysłoniła wszystko, co liczy się w życiu. I na co mi to wyszło? Zostałem sam, bez wsparcia kogoś z przeszłości. Nie rozmawiałem z matką i pozwoliłem odejść Ell. Mogłem to jeszcze naprawić? A może jest już za późno? Warto spróbować, nie? W końcu każdy zasługuje na drugą szansę. Nawet jeśli oznacza to budowanie zaufania od początku.
-No więc...studiuje, a co innego mam robić?-spojrzałem na chłopaka stojącego obok.-Ooo, przeszkodziłem wam? Jestem Patric Odair. -wyciągnąłem do niego rękę, aby się przywitać. Nie umiałem oderwać wzroku od twarzy hmm...przyjaciółki? Nie przypominała dawnej panny Hawthorne. I co teraz?
avatar
Patric Odair

Liczba postów : 35
Join date : 23/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Dustan Tempest on Wto Maj 03, 2011 11:13 am

Miło było znowu zobaczyć na twarzy Ell taki uśmiech. Co prawda ja go nie spowodowałem, co sprawiło, że zrobiło mi się troszkę smutno, ale liczy się, że była taka wesoła. To było piękne.
Kiedy dziewczyna "rzuciła" się chłopakowi na szyję, coś ukuło mnie w serduszku, ale zaraz zgasiłem to uczucie. Nie teraz! Mogę i być sobie zazdrosny, no ale... Widać, że się znali wcześniej, nie należy im przeszkadzać. A niech mnie coś weźmie z tymi manierami. pomyślałem. No tak, zawsze bardziej dla mnie liczyło się szczęście innych niż moje. Tak zwana ironia losu. Znaczy się ja tak twierdzę... Och, nie ważne już.
Słysząc słowa chłopaka chciałem odwarknąć "że tak!", ale zamiast tego uśmiechnąłem się życzliwie do niego. Ja po prostu nie umiem być zły. Znaczy się... on mi nic nie zrobił, nie?
-No co ty, nie przeszkodziłeś. - powiedziałem z uśmiechem, wstałem i uścisnąłem jego rękę. - Dustan Tempest. - powiedziałem z uśmiechem. Ze smutkiem stwierdziłem, że Patric przypatruje się Ell. Z ich zachowanie wywnioskowałem, że znali się wcześniej i chyba coś więcej ich łączyło. Zabolało mnie to, że Ell nie opowiadała mi o tym chłopaku. Ale to już tak zwany szczegół, nie? Westchnąłbym, ale byłem w towarzystwie więc tylko uśmiechnąłem się.
-To może ja nie będę wam przeszkadzał. - powiedziałem i zacząłem iść w kierunku wyjścia.
avatar
Dustan Tempest

Liczba postów : 29
Join date : 12/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Ellen Hawthorne on Wto Maj 03, 2011 2:58 pm

- No tak, racja... - Powiedziała cicho, bardziej do siebie i uśmiechnęła się blado. Głupie pytanie, odpowiedź, nie głupia, a oczywista. Chłopcy podali sobie dłonie, nie znali się wcześniej, bo i skąd. Dustana Ell poznała tutaj, w Kapitolu, a Patrick, hmm... od dwóch lat nie widziała powodu, by o nim komukolwiek wspominać, nawet Dustowi, który jest chyba jej najlepszym przyjacielem. Prawdę mówiąc Ellen z nikim nie dzieli się takimi "rewelacjami", wszystko dusi w sobie, by mieć pewność, że jedyną osobą, która może ją skrzywdzić jest ona sama. Dość masochistyczne podejście, prawda? Za to najlepsze.
Zauważyła, że Dus zbiera się do wyjścia i pierwsze co jej przez myśl przeszło to: nie zostawisz mnie teraz. Prawda była taka, że nawet jeśli Ell cieszyła się z przyjazdu Patrica, nie chciała zostawać z nim sam na sam. Z jego osobą łączyło się wiele miłych wspomnień, ale też wiele tych bolesnych, o których wolałaby zapomnieć. W końcu, nie bez powodu wyjechała.
- A ty dokąd? - Zapytała, łapiąc chłopaka za rękę. - Nie przeszkadzasz, prawda? - Zerknęła na moment w stronę Patrica, ale nawet jeśli on powiedziałby, że tak, Ell nie miała zamiaru dać mu tak prostu odjeść. Przyjazd Patrica nie oznacza, że zapomi o całym świecie, o nie. To co kiedyś do niego czuła.... było wyjątkowe, ale takie wyjątkowe uczucia szybko gasną, jeśli druga osoba nie czuje tago samego. Po za tym, Dus to jej przyjaciel, a widać, że coś go trapi.
- Musimy pogadać... później. - dodała po chwili.
avatar
Ellen Hawthorne

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2011
Skąd : 12 Dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Dustan Tempest on Nie Maj 08, 2011 4:03 pm

Widziałem to wyraźnie. Coś między nimi kiedyś było. To było widać gołym okiem. To jak na nią spojrzał na początku, jej reakcja jak go zobaczyła. To mnie zabolało. Za bardzo aż. Moje serce i tak już lekko draśnięte teraz się rozdarło. A może raczej pękło? Nie wiem, już nie wiem. Miłość... pomyślałem lekko zdenerwowany, to najgorsze uczucie jakie człowiek odczuwa. Zacisnąłbym pięści, ale pokazałoby to, że coś mnie dręczy. A to by było raczej złe posunięcie. Czasami trzeba chwile pocierpieć, potem odreagować i być nadąsanym, żeby ta druga osoba mogła żyć w słodkiej niewiedzy. Takie jest to trudne i gówniane życie.
Kiedy Ellen złapała mnie za rękę po czułem się lekko zażenowany. Kiedy powiedziała, że nie przeszkadzam, a ja spojrzałem na Patrica, widać było, że chyba by wolał pogadać z dziewczyną w cztery oczy. Byłem tu całkowicie zbędny. Niestety.
-No.. widać, że się dawno nie widzieliście. Może jednak was zostawię? - chrzanić moje durne maniery! Czemu mnie wychowano? Mógłbym sobie teraz normalnie wyjść, ale jako iż moja matka, a potem macocha, wpajały mi że w stosunku do kobiet należy być... posłusznym? Nie jestem do końca pewien czy to to słowo. Ale chodziło tam o coś, że nie można wychodzić sobie ot tak.
Słysząc jej kolejne słowa zmarszczyłem brwi. Wiedziałem o czym chce rozmawiać. Czemu ją unikam. Pewnie myślała, że już nie chce się z nią przyjaźnić. Ale ja to robię dla niej. A może dla siebie? Czasami po prostu mam ochotę ująć jej twarz i pocałować. Połączyć się z nią w tym pocałunku, ale ona.. nie dla niej byłby to szok, odtrąciłaby mnie.
-Później? - ściągnąłem brwi jeszcze bardziej. - Skoro nalegasz. - uśmiechnąłem się do niej.
avatar
Dustan Tempest

Liczba postów : 29
Join date : 12/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Patric Odair on Nie Maj 15, 2011 4:18 pm

Nagle przypomniałem sobie o bardzo istotnej sprawie. Bal. Tak, właśnie. Musiałem reprezentować zmarłego ojca na uroczystościach z okazji upadku Głodowych Igrzysk. W końcu sam oddał życie w walce przeciw nim. Postanowiłem, że ustąpię miejsca Dustanowi. Zależało mu na Ell, ale mimo to, nie zamierzałem się do końca poddać. Pragnąłem, żeby było jak dawniej. W sumie czemu znów pchałem się do czyjegoś życia? Może myślałem, że mogę wszystko? A co jeśli pierwszy raz poczułem potrzebę bliskości? Nigdy jakoś nie interesowały mnie czyjeś losy. Teraz patrząc na starą przyjaciółkę, chciałem wiedzieć, co się z nią działo przez ostatnie lata, ile przecierpiała. Co ją bawiło, a co sprawiało przykrość. Jej uśmiech, tak inny od uśmiechu pozostałych osób, budził u mnie dziwne uczucie ciepła. Czyżby powracająca radość? Nie, niemożliwe. Tęsknota? Na pewno. Sporo wspomnień, coż poradzić. Czy żałuję? W życiu! Nie wyobrażam sobie braku tych chwil, które spędziłem z panną Hawthorne. Zmieniła mnie. Miała wielki wpływ na ludzi. To było widać. Próbowałem zebrać się w sobie, lecz to nie takie łatwe, jak wam się to wydaje. Słowa same układały się w zdania. Wystarczyło tylko otworzyć usta.
-Yyyyy, skoro macie coś do załatwienia między sobą, to proszę śmiało. Najpierw jednak chciałbym zaprosić Was na bal. Chodźcie, będzie fajnie.-zaproponowałem obydwojgu. Na ich twarzach pojawiła się niepewność.
avatar
Patric Odair

Liczba postów : 35
Join date : 23/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Ellen Hawthorne on Nie Maj 15, 2011 6:36 pm

//Mieliśmy kończyć tak? To Ell, teraz baardzo nieumiejętnie zakończy to wszystko xd//

Jak nie jeden, to drugi. Jakby nie mogli spędzić w swoim towarzystwie nawet pięciu minut. Cała ta sytuacja zaczęła ją irytować. Dziś Ellen była bardzo niedomyślna, ale cóż poradzić. Nie miała pojęcia o co chodzi, i co powinna teraz zrobić. Chyba jeszcze nigdy nie czuła się tak niezręcznie, jak w tej chwili. I nie miała najmniejszej ochoty dłużej tak się czuć. Postanowiła, że najlepiej będzie jeśli po prostu odejdzie, czego właściwie nie chciała robić. Miała wrażenie, że jeśli teraz odejdzie nie będzie miała kolejnej okazji, by porozmawiać z Patrickem. A chciałaby, a przynajmniej to sobie wmawia. I jest Dus, co jeśli teraz pójdzie i nie będzie miała szansy szczerze z nim porozmawiać? Coś jest nie tak, coś się zmieniło. A jeśli chodzi o nią, jeśli powie jej, że nie chce mieć z nią nic wspólnego, woli, żeby to się stało prędzej niż później.
Na wiadomość o balu od razu zrzedła jej mina. Co roku to samo... Ellen nigdy nie czuła się dobrze na tych przyjęciach. Zawsze musiała wkładać eleganckie, piękne suknie, chodzić wyprostowana, uśmiechać się. To koszmar, a już na myśl o pantoflach, niemal czuła obolałe stopy. Po prostu nie nadaje się do tego, nie pasuje do tła eleganckich bankietów, jakie wydaje Kapitol, na jakie ona i jej rodzina zawsze jest zapraszana.
- Ach, tak bal. Prawie zapomniałam, oczywiście. - mruknęła cicho, siląc się na uśmiech. Tak naprawdę wcale jej się to nie podobało, jednak dziś znowu będzie musiała udawać, że jest zachwycona kolejnym Kapitolińskm przyjęciem. Robi to dla ojca, zawsze dla niego. I dla ojca Patricka choć nigdy go nie znała, wie, że swoim poświęceniem uratował on życie wielu ludziom, Hawthorne'owi również.
- Jestem już spóźniona... w takim razie zobaczymy się później - brzmiało to bardziej jak pytanie, a mówiąc to spojrzała na Dustana. Miała nadzieję, że pojawi się na balu. Nie zniosła by tej męczarni sama. Zresztą chciała, by miał pewność, że nie zapomniała o ich rozmowie. Wychodząc uśmiechnęła się do Patricka i po chwili zniknęła za drzwiami.
avatar
Ellen Hawthorne

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2011
Skąd : 12 Dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Dustan Tempest on Pon Maj 16, 2011 5:37 pm

Słysząc zaproszenie na bal lekko się skrzywiłem, i patrząc na Ell też zauważyłem ten sam wyraz twarzy u niej. Taaa. Bale to nie była nasza specjalność. Ale razem jest lżej, nie? Bynajmniej tak mówią.
-Bal... Tak, jasne. Wpadnę. - uśmiechnąłem się i przyjrzałem się Patricowi.
Widać było, że miałby zamiar zaprosić głownie Ellen, ale ze względu na dobre maniery i mnie zaprosił. Ale co będę tak nad tym główkować, nie? Bal sam w sobie będzie katastrofą, a ja w smokingu jeszcze większą. Już pomijając fakt, że kobiety same z siebie już się na mnie rzucają. No dobra, wiem, nie było to skromne. Ale jak gadam sam ze sobą to taki nie jestem. A wtedy kiedy się rzucają to piekę raka, co jest wręcz żałosne bo mam 17 lat, jestem seksi i wyglądam jak lovelas, a jestem chyba totalną pierdołą w kontaktach z paniami. No nic.... Trudne mam życie i usposobienie. Za co nienawidzę siebie.
Słysząc kolejne zdanie Ell uśmiechnąłem się lekko.
-Jasne, jasne. Do zobaczenia na balu. - odprowadziłem ją wzrokiem i chyba Patric też to zrobił. Spojrzeliśmy na siebie. Odchrząknąłem.
-To... ten.. no. Widzimy się na balu. - ach, te moje inteligentne teksty, nie? Pozazdrościć talentu. Uśmiechnąłem się i poszedłem do pokoju w poszukiwaniu smokingu.
//Pokój D.
avatar
Dustan Tempest

Liczba postów : 29
Join date : 12/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Świetlica

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach