Kosogłos RPG
Witamy w Panem, państwie powstałym na ruinach Ameryki Północnej. Chcesz poznać jego tajemnice?
Czekamy na Ciebie.

Sala Główna

Go down

Sala Główna

Pisanie  Administrator on Sob Maj 07, 2011 4:33 pm

***
avatar
Administrator

Liczba postów : 29
Join date : 17/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala Główna

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 09, 2011 5:20 pm

POCZĄTEK


Ding dong. Ding dong.
Słychać bicie zegara znajdującego się na jednej z wież Pałacu Prezydenckiego, już siódma. Goście od jakiegoś czasu gromadzą się na holu, przed salą balową. Wszyscy są podekscytowani.
'Podobno ma się pojawić sama Katniss Mellark', 'Pani Burke mówiła, że Prezydent Paylor ma coś dzisiaj ogłosić', 'Ja czytałam gdzieś o wystawie strojów tego wielkiego Cinny'.
Zewsząd roznoszą się przejęte głosy. Do ostatniej chwili wszystko objęte jest tajemnicą i przesiąknięte niecierpliwym oczekiwaniem.

Nagle przez dźwięk bijącego, wciąż donośnie, zegara, przebija się ledwo słyszalny zgrzyt, a dziewięćdziesięcioośmioletnie drzwi sali balowej, stają otworem. Słychać jak niektórzy w zdumieniu wstrzymują oddech. Nikt nie wchodzi. Wszyscy są zbyt zajęci oglądaniem misternych i jakże rzeczywistych dekoracji.
Stara, przedwojenna sala zamieniła się w najprawdziwszy, japoński ogród. Już nie ma zniszczonej, kamiennej posadzki, podłogę obrasta soczyście zielona trawa, przeplatana jedynie płytowym chodnikiem. Jest też kilka oczek wodnych oraz mostów przy których ustawiono elegancko zastawione stoliczki, pełne wyrafinowanego kapitolińskiego jedzenia. Nad wszystkim czuwa błękitne, niemalże prawdziwe niebo, okryte delikatnym puchem, a całości dopełniają drzewa kwitnącej wiśni, której płatki unoszą się w powietrzu. Oświetlenie stanowią zaś duże, kuliste lampiony.

Po chwili zatrzymany czas jak gdyby nigdy nic rusza, a ludzie powoli wchodzą do sali. Nikt nawet nie pomyśli o tym, by się przepychać. Kiedy wszyscy przybyli znajdują się już w pierwszej sali, telewizja kończy ustawianie sprzętu. Młody kamerzysta gestem wskazuje, że wszystko jest na miejscu, po czym zaczyna głośne odliczanie.

5,4,3,...

W jednym z balkonów pojawia się znajoma twarz. Goście podnoszą głowy do góry, by móc podziwiać suknię Flaviusa, idealnie pasującą do dość masywnej sylwetki prezydent Paylor. Stylista jak zwykle odwalił kawał dobrej roboty. Kakaowy jedwab zdaje się nie leżeć, lecz unosić nad jej ciałem, a wplecione we włosy pióra, jeszcze bardziej urzeczywistniają ten efekt. Goście ponownie wypuszczają wstrzymane wcześniej powietrze.

...,2,1,...

- Witajcie kochani, - ciepły głos prezydent Paylor roznosi się po całym ogrodzie, a jej uśmiechnięta twarz pojawia się na telebimach w całym Panem - na początek chciałabym pogratulować wam cierpliwości, gdyż jak co roku, tak i dziś, postanowiliśmy zataić przed wami przebieg tej uroczystości. Musicie jednak wiedzieć, że w tym roku ta uroczystość będzie na prawdę niezwykła, ponieważ przed wami nie tylko wspaniała zabawa, ale również pewna niespodzianka, o której dowiecie się w swoim czasie.
Pamiętajcie. Dwadzieścia trzy lata temu walczyliśmy by ten kraj wyglądał tak jak dzisiaj, więc teraz pora, abyśmy świętowali i cieszyli się kolejnym rokiem bogatym w sukcesy, oby nikt nie próbował nam ich odebrać. - na te słowa zarówno na ulicach jak i w sali rozlegają się oklaski, prezydent Paylor ucisza je skinieniem ręki, mając nadzieje, że ostanie słowa dotarły do uszu odpowiednich osób - To dzięki wam, udało nam się przywrócić Panem do dawnej świetności i zapewnić lepszy byt kolejnym pokoleniom. Życzę wam, aby było jeszcze lepiej, by wasze dzieci, a potem wnuki kontynuowały dzieło stworzenia nowego, lepszego kraju. Obchody dwudziestej trzeciej rocznicy wyzwolenia Panem uważam za rozpoczęte!

Tym razem oklaski mieszają się z okrzykami radości. Niektórzy skandują nawet imię pani prezydent, a inni z utęsknieniem czekają na hymn. Już po chwili na ekranach telebimów pojawia się flaga Panem, kołysząca się do rytmu dobrze znanej wszystkim melodii. Jednej z rebelianckich pieśni, śpiewanych w czasie wojny. Przez kilka chwil każdy obywatel Panem ma na ustach te same słowa. 'Lot płonącego Kosogłosa'. Nie mija jednak minuta, gdy wszystko ucicha, by ustąpić miejsca innej, dużo weselszej muzyce. Prezydent Paylor uśmiecha się jeszcze do poddanych, po czym ledwo słyszalnym szeptem zwraca się do głównego dowódcy wojska.
- Rozumiem, że jesteśmy przygotowani na każda ewentualność?
Krótkie skinienie głowy i mężczyzna znika w tłumie.

avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 6
Join date : 27/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala Główna

Pisanie  Dustan Tempest on Sro Maj 18, 2011 3:27 pm

Nieśmiało wszedłem do Sali pełnej ludzi. Czułem się tu obco. Chociaż niczym nie wyróżniałem się z tłumu, zdawało mi się, że wszystkie spojrzenia skierowane są w moją stronę. Że wszyscy wiedzą, że nie powinno mnie tu być. Że jestem tylko uczniem Uniwersytetu. Miałem maskę, ale i tak czułem, że każdy mnie tu rozpozna. Nie czułem się z tym dobrze.
Ubrany w czarny smoking, ładnie opinający moje ciało stałem w czarnej masce, gdzieś po środku sali. Wśród zebranych dało się wyczuć napięcie, którego ja nie podzielałem. Czy niestety? Sam nie wiem. W tej chwili brakowało mi tu tylko Ellen lub Lie. Tych dwóch kobiet, z którymi najchętniej bym teraz spędził czas. One dodawały mi otuchy. A tak to byłem sam i... miałem nadzieję, że spotkam kogoś wartego uwagi. Albo kogoś kogo znam. To drugie bardziej mi pasowało.
Ręce trochę spocone ze zdenerwowania co jakiś czas wycierałem odruchowo w spodnie, takie rybackie przyzwyczajenie. Kiedy z ojcem łowiłem ryby zawsze ręce wycierało się w spodnie. A takich przyzwyczajeń trudno się pozbyć niestety.
Już po chwili włączyły się kamery, rozmowy ucichły, a na balkonie pojawiła się prezydent Paylor. "Odklepała" swoje przemówienie i oficjalnie rozpoczęła Bal. Tłumem wstrząsnęły okrzyki radości i oklaski. Ja też klaskałem, żeby się nie wyróżniać. Po chwili rozbrzmiewa hymn. Znam go na pamięć, jak każdy inny. Mój ojciec dopilnował, żebym się go nauczył i wiedział skąd się wziął. Moja ciotka, której nie miałem okazji poznać, została zamordowana na Igrzyskach Głodowych. Mój ojciec to przeżył, dopilnował, żebym poznał straszną historię igrzysk i szczerze ciesze się, że urodziłem się te sześć lat później.
Hymn się zakończył i rozpoczęła się jakaś żywsza melodia. Niektórzy zaczęli tańczyć, ale ja stanąłem gdzieś w koncie i sięgnąłem po coś do picia. Kto by pomyślał, że można tyle wody wydać przez dłonie?
avatar
Dustan Tempest

Liczba postów : 29
Join date : 12/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala Główna

Pisanie  Ellen Hawthorne on Wto Maj 24, 2011 4:47 pm

Zanim weszła do sali włożyła maskę i po raz kolejny poprawiła brzeg sukni. Źle się czuła w takiej kreacji. Miała na sobie długą, czarną sukienkę, której tył zdobiło głębokie wycięcie, a plecy osłaniała delikatna, czarna koronka. Sukienka była naprawdę piękna, idealnie przylegała do ciała jednocześnie podkreślającą atuty dziewczyny, mimo to Ellen nie czuła się w tym stroju dobrze. Zbyt... kobieco. Gdy schodziła po schodach, czuła, że spojrzenia wszystkich zebranych skierowane są właśnie na nią, co ani trochę jej w tej chwili nie pomogło, bo była już wystarczająco bardzo zdenerwowana. Nie zdążyła zrobić dwóch kroków, kiedy podeszli do niej rodzice i dwoje mężczyzn, których zdaniem ojca, koniecznie musiała poznać. Ich nazwiska brzmiały jakoś dziwnie. Z pewnością pochodzą z Kapitolu. Zresztą wystarczyło, żeby się odezwali, a od razu rozpoznała ich specyficzny akcent i sposób mówienia. Uśmiechnęła się, wymieniła kilka zdań i kiwnęła głową na znak, zrozumienia, choć wcale ich nie słuchała. Ukradkiem rozejrzała się po sali w poszukiwaniu znajomych twarzy. Jedyne o czym marzyła, to odejść jak najdalej od tych kapitolińskich ważniaków, ale to było by... niegrzeczne, a dziś musi się zachowywać.
avatar
Ellen Hawthorne

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2011
Skąd : 12 Dystrykt

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala Główna

Pisanie  Dustan Tempest on Sob Maj 28, 2011 2:25 pm

Kiedy zobaczyłem Ellen, która nagle pojawiła się na schodach szczęka mi opadła. Chyba pierwszy raz w życiu widziałem ją w sukience i trochę ciężko było mi ją poznać bo na dodatek miała jeszcze maskę.
Szczerze?
Na prawdę to wpatrywałem się łakomym wzrokiem w nieznajomą,a dopiero po dłuższej chwili rozpoznałem w niej Ell i zrobiło mi się głupio. Sam nie za bardzo wiem czemu. No po prostu... Poczułem się jakby ją zdradził... ale przecież nie chodzimy ze sobą, jesteśmy tylko przyjaciółmi. Och... sam już się w tym plącze.
Już po chwili moja przyjaciółkę porwali kapitolońscy "ważniacy", wiedziałem co robić. Opowiadała mi wiele razy, że nie przepada za tymi rozmowami i ogólnie.
Zacząłem przeciskać się przez tłum i dosyć szybko dotarłem do mojej przyjaciółki. Uśmiechnąłem się do ludzi z którymi rozmawiała i bez słowa wyciągnąłem w jej stronę rękę. Ten gest miał mówić sam za siebie "czy zatańczysz?".
Miałem nadzieję, że Ellen mnie rozpozna bo w smokingu i masce trudno było mnie porównać do gościa, który nosi luźne spodnie i koszulki, włosy zazwyczaj rozwichrzone, a teraz ładnie uczesane. No i jeszcze ta maska... Nienawidzę bali. No, ale cóż. Taki los.
avatar
Dustan Tempest

Liczba postów : 29
Join date : 12/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala Główna

Pisanie  Ashelle Rainfall on Nie Maj 29, 2011 2:35 pm

Ciekawskim wzrokiem rozejrzałam się po sali. Nie czułam zdenerwowania, lecz najzwyczajniejsze w świecie znudzenie. Kiedy byłam mała, mama często zabierała mnie na takie strojne uroczystości, by wypaść w dobrym świetle przed Kapitońskim zapleczem. Mała, sztucznie uśmiechnięta dziewczynka w różowej sukience zawsze stwarzała wiarygodne wrażenie, pochlebnie wygłaszając wyuczone formułki. Kolejne nianie uczyły mnie jak się zachować w towarzystwie, natomiast pięć lat spędzonych w jedenastce – jak je bezkarnie olewać. Tak więc stałam sobie oparta o ścianę i z nieskrywanym rozbawieniem przyglądałam się wystrojonym, bełkoczącym urzędnikom, którzy pozwolili sobie na jeden kieliszek za dużo. Miałam na sobie granatową sukienkę bez ramiączek, ciasno opinającą ciało do pasa, poczym luźno opływającą na nogi. Barwę nocy dopełniały maleńkie klejnociki, wszyte na dekolcie, oraz rąbku sukni, pełniące rolę gwiazd. Moje nagie ramiona zasłaniały rozpuszczone loki, a na szyi błyszczał ametystowy naszyjnik. Nawet nie pamiętam skąd go miałam. Maska była dopasowana do kroju kreacji. Cóż, na pewno nie przypominało to luźnych, białych sukieneczek, które zakładałyśmy z kuzynką na coroczne dożynki w jedenastym dystrykcie. Odkąd zniknęły Głodowe Igrzyska, stało się to bardzo radosne święto. Wszyscy zbierali się na placu, pili i tańczyli. W rozstawionych wszędzie straganach można było kupić dosłownie wszystko. Razem z innymi dziećmi biegałyśmy i wirowałyśmy, trzymając się za ręce...
Z zamyślenia wyrwało mnie wrażenie, że jestem obserwowana. Rozejrzałam się dokładnie po sali i spostrzegłam jakiegoś mężczyznę rozmawiającego z moją matka, która wskazywała mnie palcem. Pochwyciła mój wzrok i uśmiechnęła się w trudny do rozszyfrowania sposób. Natychmiast opuściłam swoje ukochane stanowisko i wmieszałam się w tłum.
avatar
Ashelle Rainfall

Liczba postów : 22
Join date : 31/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala Główna

Pisanie  Patric Odair on Wto Maj 31, 2011 2:49 pm

Co roku to samo. Sztuczny uśmiech na mojej twarzy, jakby cała uroczystość miała jakiekolwiek znaczenie i spojrzenia ludzi, którzy znali Finnicka, a nie mnie. Czy obchodził ich fakt, że przez to zamieszanie straciłem ojca? Nie, bo przecież był bohaterem - poświęcił się za wolność. Ale czy ktoś pytał o zdanie mnie lub moją matkę? Skąd, po co? Teraz świętowaliśmy, ale wcześniej oni w tym czasie, tak właśnie wtedy, próbowali przeżyć i dopiąć swego. Udało się. Jakim kosztem? Przelaną krwią i śmiercią wielu osób. Zawsze, na tym balu, zastanawiałem się co by było, gdyby jednak nikt nie umarł, gdybym miał całkowitą rodzinę. Od samego urodzenia musiałem obchodzić to święto. Nie miałem wyboru. Czciłem pamięć po tacie, mężczyznie, który mnie spłodził, po tym, którego nie dano mi poznać. Słowa otuchy i wspomnienia mamy. Tyle mi po nim zostało. Oczywiście taki bal miał też swoje plusy. Mogłem się wreszcie zabawić, tym bardziej, że z nowym strojem nie łatwo można mnie rozpoznać. W oddali zauważyłem sylwetkę Ellen, Dustana i Ashelle. Cieszyłem się, że tu są. Bynajmniej nie z mojego powodu, ale są i za to chciałem im podziękować. Postanowiłem zacząć od kuzynki, lecz czekała mnie jeszcze mowa w imieniu rodzin poległych. Nie mogłem zapomnieć, czemu tu jestem i dla kogo to wszystko robię.



A to tak a propos stroju: http://media.tumblr.com/tumblr_lb2bh9Xjx21qcnwl8.png
avatar
Patric Odair

Liczba postów : 35
Join date : 23/04/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala Główna

Pisanie  Envy on Wto Cze 14, 2011 3:34 pm

Oparłam się o jedną z kolumn, powoli sącząc napój z wysokiego kieliszka. Skrzywiłam się. Nie miałam pojęcia, co ludzie widzą w tych drogich, wytrawnych alkoholach, podawanych na ważniackich przyjęciach. Wylałam resztę zawartości do najbliższej doniczki i wsłuchałam się w przemówienie, wygłaszane przez jednego z uczniów Uniwersytetu. Uśmiechnęłam się okrutnie. Oj niedobrzy, niedobrzy my...
Wtem, spostrzegłam w tłumie jakiegoś chłopaka, który rzucał mi nieśmiałe spojrzenia. Odwróciłam obojętnie głowę wiedząc, że owy osobnik w życiu nie zdobędzie się na odwagę, by do mnie podejść. Mimo swojego niskiego wzrostu, samym sposobem bycia tworzyłam wokół siebie niebezpieczną aurę, która zazwyczaj skutecznie trzymała ludzi na dystans. Szczególnie teraz, ubrana w czarną jedwabną sukienkę, zlewającą się z rozpuszczonymi falami włosów. Nie nosiłam maski - utrudniałaby mi widzenie, czego bym nie zniosła. Nie używałam także mocy, gdyż panujący zgiełk maskował mnie równie dobrze, jeśli nie lepiej.
Nagle, wśród tłumu ludzi spostrzegłam znajomą twarz. Zaklęłam. Podziemny. I to ktoś z dowodzenia. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że przebywałam tu... Powiedzmy, że nie do końca legalnie. Bo co miałabym robić na kolejnym treningu? Swoje wyjątkowe umiejętności opanowałam wręcz do perfekcji, a celem mojej bytności wśród Siedmiu był zwiad, nie walka wręcz, choć i w niej nie kulałam. Lecz fakt faktem był, że właśnie łamałam dane mi instrukcje. Zdarzało mi się to dość często, więc reszta grupy zdążyła się już w pewnym stopniu przyzwyczaić. Taaaak, w pewnym stopniu...
Na wszelki wypadek natychmiast przeszłam na środek sali, wtapiając się w tłum.
avatar
Envy
Siedmiu Wspaniałych

Liczba postów : 2
Join date : 20/05/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala Główna

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach